Wspomnienia Stanisława Czaderskiego
Czaderski Stanisław, kl. II a
Wadowice 15.X.1939
Moje przeżycia wojenne
Dn. 1.IX Niemcy rozpoczęły wojnę z Polską. Zaraz w pierwszym dniu wojny zbombardowali Niemcy wiele miast w różnych stronach Polski i zajęli Zaolzie. Ponieważ miejscowość nasza leży o kilkadziesiąt km od granicy niemieckiej, więc by się uchronić przed okupacją niemiecką dn. 2.IX o godz. 21 wyjechaliśmy furmanką z Wadowic. Mieliśmy się dostać do Krakowa, a stamtąd koleją do Tarnowa. Ominęliśmy jednak Kraków, gdyż na to miasto były ciągłe naloty bombowców niemieckich i udaliśmy się do Bieżanowa, aby stamtąd pojechać dalej. Tam postanowiliśmy nie jechać do Tarnowa tylko do Przemyśla. W kilka minut po naszym przyjeździe na stację w Bieżanowie lotnicy niemieccy zaczęli bombardować stację i tory, które były oddalone od nas o kilkanaście m. Odłamki bomb nie dosięgły nas, gdyż od miejsca, na które spadła bomba odgradzał nas wysoki parkan z grubych desek. Kilka godzin, które czekaliśmy na odjazd pociągu przesiedzieliśmy w rowach pod drzewami. Po południu wyjechaliśmy z Bieżanowa. Na pociąg były ciągle naloty. Lotnik niemiecki rzucił kilka bomb za stację Rudna Wielka[1], które upadły koło toru. Odłamki ich zabiły trzech ludzi, a trzech poraniły. Usłyszawszy warkot samolotu maszynista pociąg zatrzymał, a ludzie jadący tym pociągiem rozbiegali się, bojąc się bombardowania pociągu i kryli się w ziemniakach, w trawie lub pod drzewami, by lotnicy nie strzelali do nich z karabinów maszynowych, co zawsze czynili widząc uciekających. Trzeciego dnia podróży, tj. 5.IX wieczór, przyjechaliśmy do Przemyśla. Noc przepędziliśmy na stacji i nazajutrz przed południem udaliśmy się do wioski Kruhel Mały[2] koło Przemyśla i tam zamieszkaliśmy. W wiosce tej ludność była bardzo miła i uprzejma. Nad Przemyślem ciągle krążyły bombowce niemieckie. Polscy żołnierze strzelali do nich z dział przeciwlotniczych i z karabinów maszynowych. Szczęściem dla nas było, że na Kruhel Mały nie rzucili Niemcy bomb. Raz podczas nalotu lotnicy niemieccy puścili kilka bomb na Przemyśl. Szkody były nieznaczne. Rozeszły się tam pogłoski, że Niemcy się zbliżają. Powszechnie mówiono, że mężczyzn i młodzieńców zabierają oni do swego wojska a młodszych chłopców do obozów koncentracyjnych, dlatego Ojciec wybrał się z nami dalej na wschód. Szliśmy przez Mościska i Sądową Wisznię[3] do Lwowa, lecz za Sądową Wisznią dowiedzieliśmy się, że Niemcy są już w Gródku Jagiellońskim o 20 km od Sądowej Wiszni, więc zwróciliśmy się na północ. Na północ od Jaworowa spotkaliśmy Niemców i zrozumieliśmy, że się im wymknąć nie możemy postanowiliśmy wrócić do Przemyśla. Wędrówka nasza trwała 8 dni. W Przemyślu zastaliśmy już Niemców. Po tygodniu dowiedzieliśmy się, że uruchomiono linię kolejową, więc postanowiliśmy wrócić do Wadowic. Wracaliśmy w wagonie towarowym, w którym siedzieliśmy na brudnej słomie i trocinach. Pewnej nocy, kiedy byliśmy pogrążeni we śnie obudził nas wielki wstrząs i huk. Dowiedzieliśmy się później, że pociąg nasz najechał na inny pociąg, który stał na tym samym torze, a nie miał światła ostrzegawczego. Było to w Czarnej pod Tarnowem[4]. Naprawianie szkód trwało 12 godzin. Potem ruszyliśmy w dalszą drogę i bez przeszkód dojechaliśmy do Krakowa. Podróż z Przemyśla do Krakowa trwała 3 dni.
W Krakowie przeszło tydzień zatrzymaliśmy się u krewnych szukając okazji dostania się do Wadowic. Było tam trudno o wszystkie prowianty, po które trzeba było wystawać w ogonkach. Po chleb trzeba było iść o godz. 5 rano, bo w przeciwnym razie nie dostało się nic. W piątek 6.X wróciliśmy do Wadowic piechotą. Ucieszyliśmy się bardzo, gdy znaleźliśmy się w domu i zastaliśmy wszystko w takim stanie, w jakim zostawiliśmy odjeżdżając. Tutaj dowiedzieliśmy się od tych, którzy zostali, że mieli spokojniejsze życie niż my na uciekinierce.
[1] Wieś leżąca obecnie w województwie podkarpackim, w powiecie rzeszowskim (gmina Świlcza).
[2] Początkowo (do XV w.) Kruhel funkcjonował jako jedna miejscowość, którą podzielono na Kruhel Wielki i Kruhel Mały. Wg spisu ludności z 1921 r. Kruhel Mały zamieszkiwało 469 osób, z tego 367 rzymskich katolików, 98 grekokatolików i 4 Żydów, z kolei Kruhel Wielki liczył 393 mieszkańców, w tym 298 grekokatolików, 85 rzymskich katolików oraz 19 Żydów. Ukraińska ludność grekokatolicka została w znacznej części przymusowo wysiedlona do ZSRR w 1946 roku. Po II wojnie światowej niewielki Kruhel Mały stał się częścią Przemyśla (Kruhel Wielki ma stać się częścią miasta w 2010 r.)
[3] Sądowa Wisznia leży obecnie, podobnie jak Mościska, na Ukrainie, w obwodzie lwowskim, w rejonie mościskim.
[4] Gmina Czarna (kiedyś nazywająca się „Czarna ad Tarnów”) leżała przed II wojną światową w granicach województwa krakowskiego. Obecnie jest dużą gminą wiejską w powiecie dębickim (województwo podkarpackie).
Miejscowość posiada stację kolejową o nazwie Czarna Tarnowska na trasie Tarnów – Dębica – Kraków, gdzie doszło do opisywanej przez autora katastrofy kolejowej.
Tags: Bieżanów, Czaderski, Czarna k. Tarnowa, Gródek Jagielloński, Jaworów, Kruhel Mały, Mościska, Rudna Wielka, Sądowa Wisznia, Stanisław, Zaolzie

Muzeum Miejskie działające w ramach Wadowickiego Centrum Kultury, współpracując z Małopolskim Instytutem Kultury, realizuje projekt pt.: „Blogi’39. Śladami historii ze szkolnych zeszytów”.
Czas trwania pierwszego etapu projektu to 1 czerwiec – 15 listopad 2009 r.









1 Komentarz do “Wspomnienia Stanisława Czaderskiego”